czwartek, 24 listopada 2016

O czystości zamiarów.

Jeżeli ktoś powie, że poruszyłem sprawę oczywistą zgodzę się z nim bez zająknięcia. Nieraz sprawy oczywiste umykają nam i często są tylko na pozór oczywiste.
W każdym z nas są pokłady miłości i dobra, tak zostaliśmy stworzeni, chociaż tak wielu próbuje temu zaprzeczyć. Najczęściej opiera się to na buncie i różnego rodzaju substytutach takich jak: agresja, kult śmierci, substancje odurzające czy pogoń za dobrami materialnymi bez względu na wszystko. Niestety lista jest znacznie dłuższa... Nie da się tymi substytutami wypełnić studni miłości. Wszystko to powoduje, że rodzą się w nas impulsy, które mogą nas popchnąć w kierunku dobrego lub złego uczynku. Każdy z nas został też wyposażony w sumienie, które jest drogowskazem co czynić a czego unikać. Nie zawsze słyszalne i bardzo często jest ono zakłamane. Z tym każdy z nas musi uporać się sam, jest to trudne bo  nie lubimy słyszeć o sobie źle i to jeszcze od siebie czyli zgodnie z prawdą tym bardziej.
Czym zatem są uczynki? Wyborem, wolnym tylko wtedy gdy jest zgodny z własnym niezakłamanym sumieniem.
Teraz szczególnie chce się skupić na impulsie który popycha nas do dokonania wyboru. Impuls jest spontaniczny, pojawia się wewnątrz każdego z nas gdy na przykład widzimy różne zdarzenia na które czujemy, że powinniśmy w jakiś sposób zareagować. Może to być też spowodowane wewnętrzną potrzebą uczynienia dla kogoś czegoś dobrego. W każdym uczynku skierowanym do drugiego Człowieka ważny  jest cel, od niego zależy szczerość naszych intencji bądź jej brak. Dla przykładu przytoczę historię bogatego człowieka, który daje datek na potrzebujących. Robi to w świetle kamer i przy aplauzie widowni. Ludzie chwalą jego postawę, mówią, że to dobry człowiek. Potrzebujący którym pomógł dziękują mu z całego serca i bronią gdy ktoś negatywnie się o nim wyraża. Nawet wtedy gdy prawda nie leży po ich stronie. Być może jego pomoc dla biednych zrodziła się z czystego wewnętrznego impulsu, zrodzonego pod wpływem obrazu biedy i nędzy który ujrzał wokół siebie. Może uległ i z czystego impulsu przez kalkulację z bezinteresownej pomocy zmienił swoje nastawienie na interesowne, zaprzepaszczając czystość na rzecz uprzedmiotowienia tych biednych ludzi? Wykorzystując ich jako przedmioty do podbicia swojego ego, zyskania popularności. Tutaj pojawia się właśnie wcześniej wymienione przeze mnie sumienie. Bogacz zakłamał swoje sumienie i wykorzystał biednych jako narzędzie, celem jakim powinien być bliźni zmienił na popularność i dobry piar w mediach. Myślę, że ten cytat z Biblii będzie tutaj doskonale pasował:

A Jezus rzekł do swych uczniów: „Zaprawdę wam mówię, że trudno będzie bogaczowi dostać się do królestwa niebios. Znowu wam mówię: Łatwiej jest wielbłądowi przedostać się przez ucho igły, niż bogaczowi dostać się do królestwa Bożego”. Mt 19, 23-24

Ludziom bogatym trudno wejść do królestwa niebieskiego nie dlatego, że są bogaci, ale dlatego, że często przywiązują się do tego, co posiadają. Kto się przywiązuje, jest niewolnikiem, czyli ma bardzo ograniczone możliwości. Nikt z nas nie chce być czyimś niewolnikiem, można być też niewolnikiem swoich pożądań, uzależnień, oczekiwań itp. W historii mieliśmy wielu "wspaniałych filantropów" takich jak na przykład jeden z największych bossów kokainowych Pablo Escobar. Wybudował on osiedle dla 400 biednych rodzin, budował między innymi Kościoły i szpitale. Do tej pory są miejsca gdzie nazywany jest "kochającym dzieci, serdecznym i prostym", "nasz ojciec", "dobrym człowiekiem, który miał serce dla ludzi". Gangster Al Capone założył kilka stołówek dla biednych i bezdomnych.

Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach. Mt 7, 16-20


Celem dobrego uczynku zawsze musi być Człowiek nigdy nagroda, nawet taka jak własne dobre samopoczucie. Wielu młodych ludzi garnie się do pomagania innym i to jest dobre, nie wolno jednak robić tego dla podbudowania własnego ego czy leczenia własnych kompleksów. Uważam, że jest to niemoralne bez względu ile dobra przyniesie, niezgodnego z czystym sumieniem i szczerą chęcią pomocy. Nagroda i tak przyjdzie jeżeli nie tu to na pewno tam na górze. A na koniec kilka cytatów z Biblii, zrodzonych z czystego impulsu.

Czystość zamiarów
Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie. 
 
Jałmużna
Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.    Mt 6, 1-4

Na samym dole umieściłem filmik, który rozpocznie wkrótce nowy artykuł. Pozdrawiam.
 youtube.com

niedziela, 12 czerwca 2016

Rewolucja seksualna. Cz. 2

Postanowiłem odnieść się również do argumentów wskazujących na pozytywne efekty rewolucji seksualnej. Ja osobiście uważam, że zostały one przysłonięte ogromną ilością negatywnych skutków, a kwestie pozytywne, które z niej wynikły były tylko czystym przypadkiem. Sam przebieg ów rewolucji, opartej na fałszywych wynikach prac naukowych mógł wzbudzać obawy komu i do czego się ona w przyszłości przyda. Na problemy istniejące przed rewolucją seksualną przecież istniały rozwiązania. Myślałem nad konkretnymi przykładami, wymyśliłem następujące. Oto jeden z nich. Rewolucja seksualna doprowadziła do tego, że wiele kwestii związanych z seksualnością Człowieka zaczęło funkcjonować w świadomości społecznej, wiele tematów przestało być tematami taboo, dzięki temu ludzie z problemami mogli poczuć się pewniej i mogła do nich trafić pomoc której wcześniej nie mogli otrzymać. To z tego powodu robi się rewolucje? Wywraca się wszystko do góry nogami? Oczywiście nie mówi się o rozpadach w związków małżeńskich, efektów swobody w kontaktach seksualnych, które doprowadzają do zdrad. O późniejszym rozprzestrzenianiu się różnych chorób w tym HIV. Ktoś na to może odpowiedzieć, że zdrada jeżeli miała nastąpić to i tak by do tego doszło, rewolucja seksualna nie była do tego potrzebna. Przekaz poszedł w świat, wiele osób przestało się hamować i "uwolniło się" z okowów wstydu. Jeżeli w wynikach badań Kinsey-a można było przeczytać, że ponad połowa mężczyzn zdradza swoje żony to w takim razie hulaj dusza  piekła nie ma. A gdy mówi to jeszcze naukowiec!? Dobra relacja lekarza z pacjentem powinna być czymś oczywistym, każdy Człowiek z problemem powinien móc skorzystać z profesjonalnej opieki medycznej i nie powinien się w żadnym przypadku jej bać. Nie powinien bać się potępienia, wyśmiania czy odrzucenia. W tym przypadku pracuje się nad profesjonalizmem lekarzy a nie wywołuje rewolucje na fałszywych wynikach badań. Drugi przykład, który często służy lewicowcom propagującym w ich rozumieniu postępowe zachowania w kwestii seksualnej, jako argument przeciw konserwatyzmowi. Ojciec ma syna, syn zwierza się mu z tego, że jest homoseksualnej orientacji. Ojciec oczywiście wpada z złość, wyklina syna i ostatecznie po różnych działaniach wyrzuca go z domu. Doskonały przykład konserwatywnej reakcji. Bzdura. Dla ojca ważniejszy jest prestiż na zewnątrz, boi się co powiedzą koledzy z pracy czy sąsiedzi jak się dowiedzą. Ojciec boi się wstydu, jest dla niego ważniejszy komfort psychiczny, to całej sprawy podchodzi egoistycznie. Jego egoizm jest wyżej w hierarchii niż miłość do własnego syna. To właśnie bardzo niekonserwatywne zachowanie, irracjonalne zachowanie wywołane przez strach. To prawda, że rewolucja seksualna i swobodniejsze przekazywanie informacji o tych sprawach mogłoby się przyczynić do tego, że jakiś ojciec zareagowałby inaczej - racjonalnie. Czy to usprawiedliwia wywrócenie wszystkiego co dotychczas do góry nogami? Odnośnie tematów taboo. Nikt nie decydował o tym jakie tematy są taboo a jakie nie. Wykształciły się one przez stulecia, lekko się zmieniały w naturalnym biegu wydarzeń. Ich rdzeń jednak pozostał nietknięty. Tematy te można porównać do kobiecego ciała które w dzisiejszych czasach jest często obiektem, narzędziem które ma wpłynąć na odbiorce tak jak życzy sobie tego pomysłodawca. To co kiedyś było piękne, podkreślone, uchwycone w akcie przez artystów i ubrane w słowa przez poetów teraz jest wywalone na wierzch i wrzucone na fajsbooka. Piękno, subtelność coraz mniej się liczą, widać to szczególnie u młodzieży, która pozbawiona wzorców, atakowane ze wszystkich stron seksualnością, popada w seksualną gorączkę. Efektem tego są między innymi ciąże bardzo młodych dziewczyn, de facto jeszcze dzieci. Inicjacja seksualna następuje bardzo wcześnie. Przemysł rozrywkowy zalewa nas półnagimi ciałami, używając ordynarnego języka i sugestywnych obrazów doprowadza ludzi do zwierzęcenia. Gdzie liczy się tylko konsumpcja i seks, który zresztą jest podawany jako produkt na sprzedaż. Wystarczy włączyć któryś z programów muzycznych w telewizji, który emituje najnowsze klipy muzyczne żeby się o tym przekonać. Na dole będzie umieszczony jeden wybrany przeze mnie przykład takiego klipu. Kolejny argument. Homoseksualizm został w 1973 roku wykreślony z listy chorób przez (APA) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatryczne. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dokonało się to poprzez głosowanie! Badania na których bazowano mają rozliczne błędy metodologiczne, takie jak zły dobór grup badawczych. Znowu z niereprezentatywnej, wyselekcjonowanej, małej grupy badanych wyciągnięto wnioski, które określono mianem reprezentatywnych. Lobby gejowskie skutecznie wpłynęło poprzez swoje protesty na Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Tam gdzie miały decydować rzetelne badania naukowe zadecydowała demokracja i poprawność polityczna. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) poszło w ślady APA. Teraz jest niezwykle trudno w ogóle rozmawiać na temat homoseksualizmu w kontekście choroby, wiele kolejnych publikacji bazuje na tych samych fałszywych fundamentach a poprawność polityczna nie pozwala nawet na zadawanie pytań i broń Boże odpowiadanie na nie. Teraz coś dla rozładowania napięcia, które mogło się pojawić u niektórych odbiorców mojego tekstu. Argument nieco zabawny, który przyszedł mi do głowy. Dzięki rewolucji seksualnej nie wyglądamy dziś jak niektórzy muzułmanie na basenie czy and morzem, którzy kąpią się w strojach zakrywających niemal całe ciało. Chciałem napisać strojach kąpielowych ale to bardziej wygląda na strój ninja i na pewno nie można w tym pobić rekordu w szybkości w pływaniu.















Chciałbym nadmienić, że stroje europejskie z XIX wieku i następnie przez kolejne dekady XX wieku zmieniały się. Było to zwyczajne i naturalne, nie obyło się bez strażników moralności obywatelskiej. Pewnych pań, które patrolowały plaże w poszukiwaniu dziewczyn w "gorszących" strojach. Mimo kontrowersji, zmiany następowały naturalnie. Rewolucja to zupełnie coś innego. Rewolucja to zburzenie zastałego porządku i wprowadzenie swojego. Rewolucja to przymus.
Podsumowując. Rewolucja jest zawsze zła, lobby LGBT skutecznie atakowały instytucje państwowe i zwykłych obywateli ideologicznie doprowadzając do tego, że instytucja naukowa zamiast poprzez dowód empiryczny podjąć należyte decyzje zrobiła to pod naciskiem przez głosowanie demokratyczne.

A o to wybrany przeze mnie klip muzyczny który w sposób dosadny i jasny pokazuje jakie treści są dziś na topie. Klip ten to fragment koncertu Miley Cyrus amerykańskiej wokalistyki, która zaczynała swoją karierę w disnejowskim programie dla młodzieży a skończyła właśnie tak... chociaż kto wie czy skończyła, jak się okazuje w perwersji i szokowaniu ciężko osiągnąć granicę. Jest to oczywiście wybrany przeze mnie fragment koncertu, pokazujący skrajne (być może, nie znam się aż tak) zachowanie. U innych "artystów" mniej lub bardziej tego typu tematy są poruszane.
Miley Cyrus dawno temu...



                                                                                                                                                                                          źródło youtube.com

Alfred Kinsey ojciec rewolucji seksualnej. Cz 1.


Alfred Charles Kinsey (1894-1956)
            
Uwolnienie od wstydu. Takie zdanie przeczytałem w opisie filmu "Kinsey" z 2004 roku na pewnym portalu poświęconemu dziesiątej muzie. Opis ten dotyczył tematu filmu, w którym mowa jest o szeroko pojętej rewolucji seksualnej, która dokonała się w zachodnich państwach kapitalistycznych w latach 60-70 tych XX w. Alfred Kinsey to prawdziwa postać, naukowiec, który zajmował się wcześniej badaniem owadów. Postanowił, że zbada seksualność kobiet i mężczyzn porównując ją właśnie do świata owadów. Badanie ankietowe przeprowadził nierzetelnie bowiem częściowo grupa ankietowanych wywodziła się z zakładów karnych, a wiele z tych osób było skazanych za przestępstwa na tle seksualnym. W badaniu wzięło udział w sumie około 10 tysięcy Amerykanów i Amerykanek. Nierzetelne podejście do tworzenia narzędzia badawczego i przeprowadzania samych ankiet nie odstraszyła go od postawienia szokujących konkluzji. Na podstawie tych pseudo badań powstały dwie książki "Zachowanie seksualne mężczyzny"  z 1948 r. i "Zachowanie seksualne kobiety" z 1953 r. co dało mu później przydomek ojca rewolucji seksualnej. Obie publikacje wywołały wielkie poruszenie. Wsparty finansowo przez instytut Rockefellera przeprowadził "badania". Problemy ze znalezieniem chętnych do udziału w ankiecie były oczywiste, mało kto chciał opowiadać o swoich intymnych prywatnych sprawach. Zakłady karne i specyficzne nocne kluby były dla niego w takiej sytuacji jedynym źródłem jakichkolwiek informacji. Czy można w taki sposób podchodząc do badania ankietowego, nie podsiadając socjologicznego warsztatu albo świadomie z niego rezygnując przedstawić rzetelne wyniki? Oczywiście, że nie. Alfred Kinsey nie jest tylko przez to bardzo "ciekawą" postacią, zdążyłem poczytać chwilę o jego podejściu do spraw seksu u dzieci i jego rewolucyjnych opinii na ten temat. Zrobiło mi się niedobrze. 

Kinsey stał się dla środowisk LGBT - (z ang. Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender) autorytetem, bogiem rewolucji seksualnej. Badanie zachowań seksualnych Człowieka - niby cel szczytny, naukowy, ale niestety nie tylko fałszywe wyniki ale i ideologizowanie, wywieranie wpływu w taki sposób na społeczeństwo moim zdaniem przekreśla wszelkie pozytywne kwestie jakie mógłby teoretycznie z tego wyniknąć. Wiele osób tylko czekało aby dostać w swoje "ręce" "naukowy" argument, aby móc swobodnie mówić o swojej seksualności publicznie i pokazywać ją publicznie. Jak ktoś określił działanie Kinsey-a jako wyzwalające z okowów wstydu to ja zadam autorowi takiego stwierdzenia następujące pytanie: Czy wrodzony wstyd jest czymś złym? Czy to co ta osoba nazwa wolnością, czy wyzwoleniem nie jest wycieraniem sobie gęby wielkimi słowami? Ta "wolność" jest właściwie seksualną niewolą. Wstyd jest naszym naturalnym bezpiecznikiem, nie wychodźmy na zewnątrz ze swoją seksualnością, jest to przecież nasza prywatna sprawa. Tak przynajmniej powinno być. Zachód nas w tym przebija, co wielu zwolennikom wyzwolenia seksualnego w Polsce bardzo przeszkadza, chcieli by tak jak tamci, stąd nieustanna walka z Kościołem Katolickim i wszelkimi wartościami uznawanymi za konserwatywne, walka z rodziną przez ideologię i promowanie związków partnerskich jako małżeństw z pełnowartościową możliwością wychowania przez nie adoptowanych dzieci. Zacznijmy od tego, że małżeństwo ma swoją definicję w słowniku języka polskiego i nie nie ma tam nic o parach jednopłciowych. To jest przykład jak te grupy atakują język, próbują go zmienić, rozmydlając definicję i przez wprowadzanie ogólnego chaosu semantycznego*. Używając języka dobierają się do naszych mózgów, do tego jak postrzegamy świat.
Wychodzenie na ulice i obnażanie się, prowokowanie swoją seksualnością jest aktywnym działaniem mającym wpływ na innych ludzi, jest atakiem światopoglądowym.
Przez rewolucję seksualną, której chcąc nie chcąc jesteśmy dziećmi coraz więcej i coraz częściej wszystko co osobiste staje się publiczne. Wyznacznikiem "wolności" jest brak jakichkolwiek granic odnośnie rozmów na każdy temat, w publikowaniu swoich nieprzyzwoitych zdjęć, "zwierzanie" się przed całym światem ze swoich prywatnych historii i doświadczeń. Pan Kinsey stał się autorytetem dla wszelkiej maści dewiantów, którzy wykorzystują wyniki jego raportów jako argument naukowy. Wykorzystują konkluzje przedstawione w tych dwóch książkach jako źródło siły w walce z konserwatyzmem. Warto wiedzieć, że Kinsey jak i jego współpracownicy przeprowadzali "badania" na dzieciach doprowadzając je do orgazmów. Okropne. Kinsey opisał to w raportach, jako coś oczywistego: „Orgazm obserwuje się u chłopców w każdym wieku od pięciu miesięcy do wieku dorosłego”. I w innym miejscu: „W naszych danych opisany jest przypadek orgazmu u pięciomiesięcznego niemowlęcia płci żeńskiej”. Jak taki człowiek może być dla kogokolwiek autorytetem?

Zastanawiałem się na tym jak to się dzieje, że żyjemy obecnie w czasach bezwstydu. Czasach gdzie dewiacje nie są zwalczane ale wprost przeciwnie promowane. Tak jak wyżej napisałem „uwolnienie od wstydu”, ktoś napisał tak odnosząc się akurat do filmu, ale nie tylko bo odnosi się to przecież pierwotnie do rewolucji seksualnej jaka się dokonała. Było to pierwsze co należało zrobić aby przekonać ludzi to tego typu zachowań, a tych, którym to się nie podoba postawić przed faktem dokonanym. Nazwać homofobami, ciemnogrodem, ludźmi zaprzeczającymi obiektywnym badaniom naukowym. Gdy już ktoś „naukowo” potwierdził to co "wszyscy wiedzą" a nikt wcześniej nie mówił o tym głośno, można puścić wodzę i poczuć się „wolnym” i co lepsze głosić tą "wolność" wszystkim i wszędzie. Tak bardzo przemawia do nas argument o naukowości. Gdzie podziała się moralność? Marksiści kulturowi skrzętnie to wykorzystali, ale to już na osobny temat. 

Jeżeli chcecie poszukać więcej informacji na temat Alfreda Kinsey-a to najlepiej na zagranicznych portalach, tam jest tego po prostu najwięcej, albo pod poniższym linkiem, ktoś dobrze opisał skrótowo co ten człowiek tak naprawdę robił. Nijak się to ma do przedstawionego w filmie wspaniałego naukowca. Film zebrał dużo nagród i jeszcze więcej nominacji. Tym nie powinniśmy się dziwić, środowisko filmowe jest przesączone poprawnością polityczną i różnej maści postępowcami.

 Ostrzegam są to materiały, które mogą być dla wielu odbiorców kontrowersyjne. Dozwolone są dla osób, które są pełnoletnie, oglądają je Państwo na własne ryzyko!!

 Jeden z przykładów efektów rewolucji seksualnej, efektów jakie przyniosła poprzez przenoszenie seksualności do sfery publicznej.   

"W seksie nienormalne jest tylko to, czego nie można fizycznie wykonać" - mówił Kinsey.
 źródło youtube.com

Zachęcam do przeczytania części 2. 
*semantyka 1. «dział językoznawstwa, którego przedmiotem jest analiza znaczeń wyrazów») PWN. 

czwartek, 12 maja 2016

Quid est veritas?

 Quid est veritas?


Cóż to jest prawda? Przypomniał mi się fragment filmu „Pasja” kiedy to Piłat właśnie tym pytaniem odpowiedział przyprowadzonemu mu przed oblicze Jezusowi, gdy ten odpowiedział na jego pytanie o to czy jest królem. "Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu." Uderzająca jest też scena która wydarzyła się kilka minut filmu później, rozmowa Piłata z żoną Klaudią. Ten fragment poruszył mnie, skłonił do przemyśleń a ostatecznie do napisania tego tekstu. Rozmowa Klaudii z Poncjuszem Piłatem doskonale pokazuje dylemat, ogromny konflikt, który codziennie przeżywa każdy z nas, w którym prawda jest na szali, jest zakładnikiem, uważa się ją za ciężar. Piłat pyta Klaudie czym jest prawda. Czy gdy ją słyszymy rozpoznajemy ją, wiemy, że to ona. Odpowiedziała mu, że ona wie. Mówi do Klaudii, żeby mu powiedziała w jaki sposób to wiedzieć. Jego ukochana żona odpowiada nie tylko swojemu mężowi ale i nam wszystkim, bowiem cały ten dialog dotyczy każdego żyjącego człowieka. Jeżeli sam nie słyszysz prawdy nikt ci nie pomoże. Prawda jest jedna ale my tworzymy swoje, które pasują nam do kontekstu. Jak wiemy Piłat zrobił tak samo. Konflikt między prawdą a naszymi jej wersjami doprowadza do bólu wewnętrznego, gdy tylko trochę o tym pomyślimy doskonale wiemy skąd biorą się te negatywne emocje. Ten ból to podrażnione, zranione sumienie, nasze sumienie, to ono nam mówi: nie rób tego, to złe, to kłamstwo, tak nie wolno itp. Piłat jest namiestnikiem Rzymu na tych terenach, jak sam mówi przez lata tłumił bunty w tej zapadłej prowincji. Ma przed sobą człowieka niewinnego, fałszywie oskarżonego przez wysokich kapłanów żydowskich, którzy chcą na nim wymusić aby skazał Jezusa na śmierć bo tylko namiestnik ma takie prawo. Podchodzą Piłata na wiele sposobów ale jeden jest skuteczny, to Piłat podwładny Cezara, reprezentant władzy rzymskiej ma stać na straży porządku. Gdyby uwolnił Jezusa kapłani, którzy już zaczęli podburzać lud wznieciliby bund. Obawiał się też zwolenników Jezusa, w dodatku był już upomniany przez cesarza dwukrotnie. Chodziło też o jego głowę.

Jak w tym wszystkim odnaleźć prawdę i jeszcze za nią podążyć? Niebywale trudne ale i piękne bo pokazuje doskonale niedoskonałość Człowieka. Możemy uważać, że jesteśmy dobrymi ludźmi, nikogo przecież nie okradamy i nie skazujemy na śmierć. To jest prawda ale tylko wtedy kiedy wiemy, że popełniamy błędy, grzeszymy i jesteśmy niedoskonali, i gdy próbujemy z tym walczyć, wybaczamy i potrafimy przyjąć przebaczenie od innych, naprawiamy to co zniszczyliśmy. Szczerze próbujemy... Dążymy do tego żeby usłyszeć prawdę. Działajmy odwrotnie odkłamując swoje sumienie, które tak bardzo wielu przeszkadza a jest przecież wielkim darem. Z prawdą jak i z kłamstwem musimy się zmierzyć sami, gdy jednak szukamy innych ludzi aby się usprawiedliwić albo co więcej by łączyć się z nimi i tworzyć w sieci swoich relacji alternatywną rzeczywistość w której określone zachowania są pospolite, normalne albo co gorsze dobre i pożądane. Dochodzimy do momentu w którym powstaje klatka kłamstwa, gdzie kłamstwo jest prawdą a prawda kłamstwem. Zamykamy się w niej, mamy fałszywe poczucie wolności. Nasze sumienie odzywa się ale jest skutecznie tłumione, w tym nie bierze udziału tylko nasze własne okłamywanie siebie ale też inni ludzie wokół nas i stworzona przez nich alternatywna wersja prawdy. Nie da się żyć w takiej klatce normalnie, uwięzionych ludzi dotykają różnego rodzaju i kalibru patologie i wynikające z nich choroby, uzależnienia. Dla przykładu. Ilu z nas nazywa rzeczywisty pracoholizm pracowitością? Ilu upijanie się za fają zabawę?
          Kiedyś w rozmowie z bliską mi osobą podjąłem temat prawdy, mając zdanie, przy którym jestem do tej pory, że prawda jest tylko jedna, często nie mogliśmy się w różnych kwestiach zgodzić, postanowiłem, że zapytam czym dla tej osoby jest prawda i czy jest dla niej ważna. Pomyślałem, że to dobry pomysł bo mimo faktów, które podawałem, które też można było łatwo sprawdzić nie potrafiliśmy się ze sobą zgodzić. To co usłyszałem w odpowiedzi zmroziło mnie. Nie wiem czy to było wypowiedziane dlatego, żeby po prostu stwierdzić fakt, że tak ludzie robią, sam trochę żyję na tym świecie i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Usłyszałem, że każdy ma swoją prawdę i to że prawda zależy od punktu siedzenia, że ja jakbym tylko był w innej sytuacji inaczej bym mówił, o zgrozo u tej osoby już przy wcześniejszych rozmowach słyszałem jak odwołuje się do poglądów większości ludzi i potępia mnie, że uważam się za mądrzejszego od innych (większości). Nie tylko prawda nie miała tutaj najmniejszego znaczenia ale i w dodatku zostałem uznany za Człowieka pysznego, który myśli, że jest najmądrzejszy. Myślę, że te słowa tutaj napisane pokazują najlepiej o co mi chodziło. Chociaż przyznam się, że zanim ukląkłem i uderzyłem się w pierś wcześniej zdarzało mi się być pyszny i pewnie będzie się zdarzać w przyszłości bo jak każdy z Nas jestem słaby i niedoskonały. Ecce homo! Walczmy z tym! 

Gorąco zachęcam do obejrzenia krótkiego fragmentu, który dopełnia mój wpis i jest nim zainspirowany.
 

środa, 7 października 2015

Polacy więźniowie chorego systemu ekonomicznego.

Polacy więźniowie chorego systemu ekonomicznego. Dyktat Związków zawodowych.

W jednym z poprzednich artykułów napisałem takie zdanie: W Polsce emeryci są przykładem grupy społecznej, którą z pełną odpowiedzialnością nazywam grupą zakładniczą III RP. Emeryci nie wychodzą na ulice, nie trzymają sztachet w rękach i nie palą opon. Czy bycie "aktywnym" na ulicy oznacza, że nie jest się w grupie zakładniczej III RP? Nic bardziej mylnego. Wszystkie grupy zawodowe i społeczne uzależnione finansowo od państwa a zarazem wplecione w ośmiornice pod nazwą Związki Zawodowe są zakładnikami chorego systemu III RP. Czy Związki Zawodowe walczą o dobro pracowników? Nic bardziej mylnego. Podam kilka przykładów, które są niestety bardzo żywotne w naszym społeczeństwie chyba przez to, że duch PRL-u dalej się mocno trzyma. Kwestia wynagrodzeń związkowców to sprawa drugorzędna ponieważ jest rezultatem tego chorego systemu. Nie dajmy sobie zamieszać w głowach, skupić uwagę tylko na tym kto ile dostaje. Przeanalizujmy ten system aby go pokonać.  

Chodzi im o to aby nachapać się ile wlezie, państwo płaci. Przepraszam. Jakie państwo!? My płacimy, My wszyscy na ich grube portfele i dobre samopoczucie! Musimy to wreszcie zrozumieć. Biedni ludzie, którzy w tej farsie biorą udział myślą, że walczą o swoje. Może im trochę skapnie ale gdy pójdą do sklepu zapłacą więcej za towar bo szewc, który nie jest w związku zawodowym będzie musiał zapłacić większy podatek żeby były pieniądze na żądania górników, rolników, pielęgniarek...
Wszyscy nie mogą być w związkach bo od kogoś trzeba te pieniądze przecież wyciągnąć. Z każdej złotówki jaką dostaną przykładowo górnicy państwo pobierze jeszcze podatek...

źródło natemat.pl

A o to kilka przykładów postulatów związkowych, które ponoć mają pomóc biednym ludziom:

Postulat podniesienie płacy minimalnej.
Płaca minimalna: Najniższa wysokość płacy podczas pracy na podstawie umowy o pracę, ustalana jest przez państwo na drodze prawnej. Wynagrodzenie to jest ustalane na podstawie ustawy o minimalnym wynagrodzeniu z 10 października 2002 roku. Poniżej tabela pokazująca jak wzrastała stawka minimalna na przestrzeni lat, ile wynosiła netto, proszę zwrócić uwagę na koszty jakie ponosi pracodawca za zatrudnienie pracownika. Stawka minimalna brutto (PLN) to płaca minimalna (druga kolumna od lewej).

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
[a] - Wypłata "na rękę" przy standardowych kosztach uzyskania przychodu.
[b] - Wypłata "na rękę" przy podwyższonych kosztach uzyskania przychodu ze względu na dojazd do pracy z innej miejscowości.
[c] Przy ubezpieczeniu wypadkowym 1,67% (1,93% od 2012-04-01). Ubezpieczenie wypadkowe dla nowych pracodawców wynosi 1,67% (1,93% od 2012-04-01) płacy brutto. W kolejnych latach może się ono zmieniać w zależności od warunków pracy i wypadkowości w danym zakładzie pracy. Koszt całkowity zatrudnienia pracownika dla pracodawcy uwzględnia jedynie obowiązkowe kwoty przekazywane: pracownikowi, do ZUS-u i do Urzędu Skarbowego. Podana kwota nie uwzględnia płatnych przez pracodawcę obowiązkowych kosztów: badań lekarskich, szkoleń BHP, kosztów związanych z funduszem socjalnym, ani kosztów zastępstw w czasie udzielenia obowiązkowego urlopu wypoczynkowego. 
Źródła danych w tabeli: http://msp.money.pl/kalkulatory_i_wskazniki/wskazniki/wynagrodzenia oraz http://www.infor.pl/kalkulatory/wynagrodzenia. Tabela źródło: https://pl.wikipedia.org

Koszty ponoszone przez pracodawce wzrastają, do nich trzeba dodać jeszcze inne podatki, które każdy z nas płaci (VAT,akcyza), to wszystko przekłada się na wzrost cen towarów i usług. Przyczynia się to zwiększenia liczby bezrobotnych a to dlatego, że im bardziej pracodawca jest obciążony tym trudniej zachować mu elastyczność na rynku, walka z konkurencją jest trudna i bardzo często jest tak, że pracodawca musi zwolnić pracowników aby utrzymać się na powierzchni i nie zbankrutować. Nie wspominając o różnych dyrektywach, limitach produkcyjnych, atestach, zezwoleniach, certyfikatach, które musi spełnić/posiadać. Nikt wtedy nie myśli o zatrudnieniu nowych pracowników. Z jednej strony głośno słyszymy o państwowych programach pomocowych dla przedsiębiorców aby zatrudniali nowych pracowników a z drugiej strony państwo obciąża przedsiębiorców coraz bardziej. Czy to głupota czy zamierzone działanie? Zamierzone gdy państwo chce kontrolować ludzi, gdy kontroluje ich grubość portfela to i kontroluje ich preferencje wyborcze, kupuje za ich własne pieniądze ich głosy. Utrzymywanie ludzi w strachu nie pozwala im myśleć racjonalnie i odwraca uwagę od patrzenia na ręce władzy. Chyba najsmutniejsze jest to, że rządzący przeważnie nie kupują głosów realnie ale pozyskują je za samą obietnicę polepszenia życia jak to lubią określać najbardziej potrzebujących. Przypomnijmy sobie zieloną wyspę Donalda Tuska albo skok cywilizacyjny na Euro 2012. Ludzie w to uwierzyli i tak też głosowali, w tle było straszenie PiS-em, wojną z Ruskimi, państwem wyznaniowym itp. Były prezydent Komorowski spał tak długo, że nie zorientował się, że straszak w postaci PiS-u już nie działa tak skutecznie, brud za paznokciami PO jest już tak duży, że nie da się go tak łatwo przypudrować. Wracając do płacy minimalnej. Żeby to wszystko łatwiej zrozumieć trzeba podać definicje popytu i podaży, dwóch podstawowych terminów w Ekonomii:

popyt,
ekon. ilości dóbr i usług, które ogół konsumentów chce i może kupić.
podaż,
ekon. w języku potocznym ilość produktów, którą przedsiębiorstwa są gotowe dostarczyć na rynek.
Źródła haseł  http://encyklopedia.pwn.pl/

Jeżeli jakiegoś dobra jest dużo na rynku to automatycznie cena takiego produktu czy usługi jest niższa ponieważ konsument ma łatwy do niego dostęp. Większa konkurencja między wieloma podmiotami gospodarczymi (firmami) zajmującymi się tym samym wpływa na obniżanie ceny produktu. Tak samo jest z pracownikami, im więcej mało wykwalifikowanych tym wartość ich pracy mniejsza, w momencie wprowadzenia płacy minimalnej, która jest wyższa od płacy ukształtowanej rynkowo są oni zwyczajnie zwalniani. Pracodawca nie będzie bowiem dopłacał do ich pracy. Płaca minimalna najbardziej uderza w mało wykwalifikowanych pracowników, którym ponoć ma pomóc przez zwiększenie ich przychodów. Bardziej obciążeni pracodawcy wliczą dodatkowe opodatkowanie w cenę swoich towarów, dlatego wszyscy nawet Ci co dzięki płacy minimalnej będą mieli te parę groszy więcej wydadzą je na droższe towary i usługi. Większy zarobek to też większy podatek dla państwa. Przy dużym bezrobociu wśród młodych niedoświadczonych ludzi, gdzie łatwiej jest pracodawcy zatrudnić kolejnego na miejsce starego pracownika, nie ma żadnej siły do tego aby pracodawca płacił pracownikowi więcej, dopiero z czasem będzie on zarabiał więcej bo będzie coraz cenniejszy dla pracodawcy. To jest zupełnie naturalne. Specjaliści wyjeżdżają za granice i to jest przykład na to jak państwo polskie, cytując Bartłomieja Sienkiewicza istniejące tylko teoretycznie, pod zwierzchnią władzą unijnych biurokratów dba o interes narodowy Polski. Pani Kopacz w spocie propagandowym pędząca Pendolino mało kogo już chyba przekonuje? 

źródło YouTube.com

PiS nie lepszy. Spot PiS-u 500 zł na dziecko. Zapłacimy z własnej kieszeni a od każdych 500 zł państwo łupnie sobie "podateczek". Podniesiemy podatki żeby mieć na to pieniądze, bezrobotnych przybędzie, trzeba będzie im wypłacić zasiłek dla bezrobotnych, ciekawe czy ktoś z nich będzie wtedy myślał o posiadaniu dziecka.

źródło YouTube.com

Dlaczego 500 zł a nie 1500 zł? Cholerni socjaliści, państwo nie może nic nikomu dać może zabrać a później część z tego oddać w postaci zasiłków, tylko część bo spory kawałek przypadnie urzędnikom, którzy to będą pobierać a później rozdawać te pieniądze. Przecież z czegoś urzędasy muszą żyć, nieprawdaż? Stworzy się pewnie na poczet tego kilka tysięcy urzędniczych miejsc pracy. PiS nie różni się od PO! Setki tysięcy urzędników to dobry przykład pokazujący ten chory system , im więcej ich państwo zatrudni tym więcej będzie miała głosów partia rządząca. Przed wyborami obiecując podwyżki. Wystarczy posłuchać Pani Ewy Kopacz jak obiecuje wszystkim wszystko!


Wracając do Związków Zawodowych.

Kolejny postulat - Umowy "śmieciowe". Zauważyłem, że bardzo wiele osób używa tego wyrażenie chyba nie zdając sobie do końca sprawy z tego, kto i dlaczego dodał słowo śmieciowe. Umowa na zlecenie czy o dzieło to pełnoprawne formy zawierania umów między pracownikiem a pracodawcą. Nie tylko ludzie ZZ używają takiego sformułowania ale i politycy, co gorsza zwyczajni ludzie. Powód jest prosty, oczernić, połączyć skojarzeniowo tego typu umowy z czymś jednoznacznie złym, złym dla pracownika. Prawda jest jednak inna, dla przykładu przy umowie o dzieło państwo dostaje bezpośrednio tylko podatek dochodowy. Związki jak i politycy rządzący ale i sejmowa opozycja mówią w tej sprawie suma summarum jednym głosem, ponieważ zmuszenie pracodawcy tylko do możliwości zawarcia umowy o pracę to dla państwa pieniądze w postaci składek na ZUS, składka to zwyczajny podatek. W jednym ze wcześniejszych artykułów podałem proste wyjaśnienie , że odkładanych pieniędzy na emeryturę w nim nie ma, pochłaniane są na bieżąco zostawiając po sobie dziurę budżetową nie do zasypania. Ubezpieczenie zdrowotne. To kolejny argument używane w propagandzie za zlikwidowaniem umówi cywilno-prawnych (Umów o dzieło i na zlecenie). Od niedawna, umowy na zlecenie są ozusowane. Sami wiemy jak wygląda służba zdrowia, płacimy co miesiąc chorzy czy zdrowi a gdy przychodzi co do czego musimy czekać na lekarza specjalistę nawet parę miesięcy, tracimy życie w kolejkach, tych których stać załatwiają sprawę w prywatnych gabinetach. Gdyby państwo nam nie zabierało tych pieniędzy, każdego byłoby stać na prywatną służbę zdrowia. Usługi medyczne to takie same usługi jak inne. Proszę popatrzeć jak wygląda sytuacja w weterynarii, która jest prywatna. W Polsce zwierzęta są traktowane lepiej niż ludzie! Cena USG w weterynarii od 20-150 zł bez kolejki. Gdy ktoś ma nieszczęście mieć raka i tak potrzebna jest pomoc prywatna. Ile się słyszy o chorych w imieniu których zbierane są pieniądze od prywatnych darczyńców.

Tutaj cała lista postulatów w tym przypadku NSZZ Solidarność:

Jan Guz (ur. 1956) – polski działacz związkowy, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.
Ukończył nauki polityczne na Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR w Warszawie. Pracował w Ochotniczych Hufcach Pracy, m.in. jako zastępca komendanta hufca. Przewodniczył radzie OPZZ w województwie bialskopodlaskim. W latach 1997–2004 był wiceprzewodniczącym związku. 20 kwietnia 2004 został przewodniczącym OPZZ, 19 maja 2006 uzyskał reelekcję. Reprezentował OPZZ w Polskim Komitecie Normalizacyjnym, radzie nadzorczej Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, radzie programowej Ośrodka Studiów i Kształcenia Zawodowego, Rady Statystyki. Został wiceprzewodniczącym Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych i członkiem Narodowej Rady Rozwoju. - źródło https://pl.wikipedia.org/

 Jan Guz po lewej, po prawej Rober Gwiazdowski.
 źródło YouTube.com

Piotr Szumlewicz (ur. 19 marca 1976 w Warszawie) – polski socjolog i filozof, dziennikarz, pisarz i publicysta.
Absolwent socjologii i filozofii na Uniwersytecie Warszawskim. Od wielu lat redaktor kwartalnika „Bez Dogmatu” i portalu lewica.pl. Jego teksty ukazywały się również między innymi w „Przeglądzie”, „Gazecie Wyborczej”, „Trybunie” i polskiej edycji miesięcznika „Le Monde diplomatique”.
Autor wielu raportów i opracowań dla organizacji pozarządowych, w tym Fundacji im. Heinricha Bölla, Fundacji im. Róży Luksemburg i Fundacji Lasalle'a. Jeden z założycieli Krytyki Politycznej, z której wystąpił w 2003.
Od kwietnia 2010 dziennikarz TVP, gdzie współpracował przy wydawaniu programu Gorący temat w TVP2. Potem pracował też w Panoramie, współpracował z serwisem informacyjnym TVP Polonia - Polonia 24 oraz z portalem tvp.info, dla którego przeprowadzał wywiady z polskimi i zagranicznymi intelektualistami. Od maja do listopada 2013 roku stały felietonista "Dziennika Trybuna". Od października 2012 roku doradca i ekspert Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.
Przez wiele miesięcy był komentatorem wydarzeń politycznych w Superstacji. Od 10 października 2012 na antenie Superstacji prowadzi wraz z Piotrem Gursztynem program Ja panu nie przerywałem. - źródło https://pl.wikipedia.org/

Piotr Szumlewicz
  źródło YouTube.com

Na przykładzie płacy minimalnej jak i umów zwanych przez tych "obrońców" ludu pracującego miast i wsi śmieciowymi dowiodłem, że ich walka o lepsze jutro dla pracowników, których niby reprezentują to bańka mydlana. Teraz się mocno uaktywniają, zaczynają forsować swoje postulaty bo doskonale wiedzą, że Platforma Obywatelska jest przyparta do muru, gotowa jest się zgodzić na wszystko byle wygrać wybory! Górnicy, nauczyciele, pielęgniarki... wszyscy Ci ludzie zaprzęgnięci są w tą wielką okropną machinę jaką jest socjalizm z ludzką twarzą. Jak widać ten system w którym ciągle, do ostatniego dnia świata będzie się wciąż wszystko naprawiać i poprawiać nie ma nawet tej ludzkiej twarzy. Słyszymy o tragediach wielu ludzi, programy śledcze ukazują nam zimny szkielet ten maszynki do mielenia ludzkiej godności, zaprojektowanej niegdyś przez niejakiego Karola Marksa. Wprowadzonej w ruch przez Lenina, za jego czasów zaczęła się karmić niewinną krwią a godność to była jedna z pierwszych ofiar jaką ludzie musieli ponieść aby zacząć walczyć o przeżycie, dostosować się do nowych totalitarnych realiów. Socjalizm teraz też zabija, wszyscy którzy potopili się zmierzając po socjal do Europy to ofiary tego systemu.

ŚP. Margaret Thatcher, premier Wielkiej Brytanii miała taki sam problem ze związkami zawodowymi, które to dyktowały warunki całemu państwu. Całe społeczeństwo sterroryzowane przez grupę, która w imię sprawiedliwości społecznej domagała się od rządzących pieniędzy, wszelakich dopłat, ulg i programów pomocowych. Doprowadziło to do rozrostu sektora górniczego, rozdmuchania go przez programy socjalne. Węgiel był przez to drogi. Gdy nowo mianowana Pani Premier zaczęła robić porządki z uzurpatorami żyjącymi na koszt reszty społeczeństwa, elektrownie i kopalnie zaczęły strajkować. Demonstranci walczyli z policją wykrzykując hasła walki w obronie biednych robotników. Nie było prądu, lewicowe gazety pisały wtedy o bezduszności Pani Premier, o zmarzniętych dzieciach niemogących się uczyć bo nie było w szkole światła. Nie ugięła się, Brytyjczycy zrozumieli, że w interesie całego narodu jest aby rozbić ten kartel. Udało się, walka była trudna, nie obyło się bez przemocy, państwo stało po stronie narodu i prawa. Zwyciężyło!
  
Związki zawodowe żyją tylko dlatego, że ludzie uważają pieniądze publiczne za niczyje. Musimy zrozumieć, że oni wciskają nam bełkot, który nie ma nic wspólnego z prawdą. My sami sobie to wszystko finansujemy, a oni chcą być jak rząd, pełnić funkcję rozdawniczą. Decydować kto rządzi. Obowiązuje ich zasada, że jak dzielisz to wszystkim po równo ale jako, że dzielisz to powinieneś dostać więcej, to właśnie cały socjalizm.

O tym, że nie ma czegoś takiego jak pieniądze publiczne.

Margaret Thatcher
źródło YouTube.com


 

niedziela, 4 października 2015

Niemcy realizują plany sprzed 100 lat!

Kulturkampf we współczesnym wydaniu. Dawne plany ekspansji Niemiec(?). Gejowskie lobby w Kościele katolickim ujawnia się i atakuje.
     Otto von Bismarck (1815-1898)
Czym był Kulturkampf (z niem. „walka o kulturę”)? Powinniśmy kojarzyć ten termin z historii, dokładnie z okresem zaborów gdy kanclerz Otto von Bismarck prowadził politykę zwalczającą Kościół katolicki. Polityka ta miała między innymi na celu włączenie do Cesarstwa Niemieckiego południowoniemieckich państw katolickich. Osiągnięcie dzięki temu czystość narodowej kultury miało być gwarantem ładu. Protestanckie Prusy rywalizowały wtedy z zdecydowanie katolickim Cesarstwem Austrii. Na ziemiach polskich wiązało się to z wzmożoną germanizacją. Polityka ta przyczyniła się do wzmocnia polskiego ruchu narodowego. Były to czasy kiedy potrafiliśmy się zjednoczyć przeciw agresji i narzucaniu nam czegokolwiek z zewnątrz, dbaliśmy o naszą kulturę. Kulturkampf utrwalił znaczenie Kościoła katolickiego na ziemiach polskich na wiele dziesięcioleci. W świadomości dużej części społeczeństwa powiązał obronę katolicyzmu z obroną polskości. Stąd pojawienie się synonimu Polak-katolik. Walka o kulturę była szczególnie mocno prowadzona w latach 1871-1883. 

Zanim przejdę do analizy tego co obecnie w Unii Europejskiej uważam za przejaw współczesnego Kulturkampfu chciałbym zwrócić uwagę na stary mechanizm, który jest stosowany już od bardzo dawna. Poniżej wymienię kilka dat, będą się one odnosić do wydarzeń w polityce Bismarcka, którymi to systematycznie ograniczano wolność aby ostatecznie osiągnąć Ordnung muss sein (z niem. „porządek musi być”) - slogan Paula von Hindenburga, prezydent Rzeszy w latach 1925-1934. Po nim był Adolf Hitler ten to dopiero zaprowadził "porządek" w Rzeszy (i nie tylko) będąc na czele swojej partii - Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników (NSDAP).

1871r. - Wprowadzono tzw. paragraf kanclerski, za wystąpienie przeciwko państwu (np. w kazaniach) karano więzieniem lub zamknięciem w twierdzy na 2 lata.
1872r. - Dekret przeciwko jezuitom, zakaz osiedlania się zakonu na terenie całego państwa, a ich samych skazywano na banicję.
1873r. - tzw. prawo majowe, szkolnictwo kościelne poddawano kontroli państwa, decydowało też o obsadzaniu stanowisk kościelnych.
1874 i 1875 tzw. ustawa o prohibicji i koszyczkowym, która zakazywała wydatków państwa na Kościół oraz zakazywała działalności wszystkich zakonów i kongregacji, które nie zajmowały się opieką nad chorymi.
1885r. - rugi pruskie - ustawa usuwająca wszystkich Polaków niemających obywatelstwa niemieckiego z Prus.
1886r. - utworzenie Komisji Kolonizacyjnej zajmującej się wykupem ziem z rąk polskich i osadnictwem niemieckim. Do 1890 roku granica Prus była zamknięta dla imigrantów narodowości polskiej.
                                                                                                                                                   Wilhelm I Hohenzollern
Mechanizm ten to powolne ale systematyczne odbieranie wolności przez wprowadzanie różnych praw lub zabieranie istniejących. Kiedyś nie liczono się tak z opinią publiczną niż teraz, nie pudrowano rzeczywistości aż tak jak teraz, najbardziej bano się rozruchów czy powstań, tępiono to za pomocą aparatu represji. Wolność zawsze traci się po kawałku a na końcu jeżeli nie w dole kończy się w łańcuchach. Raz je widać raz nie ale one tam są. Daty pokazują jak w pierwszych latach wyglądała wojna z Kościołem. Pamiętacie komunistów w Polsce w pierwszych latach po przejęciu władzy? Zostawili na przykład urząd prezydenta chociaż dla nich był on wybitnie burżuazyjny a to dlatego, żeby ludzie myśleli, że w sumie będzie po staremu. Nowa władza musiała się też zalegalizować w świecie, wybory demokratyczne miały to przypieczętować, jak pamiętamy były one sfałszowane. Adolfa Hitlera i ograniczanie praw Żydom, represje które narastały a ostatecznie skończyło się dobrze wiemy jak. To tylko kilka dat a na ich przykładzie można jasno zaobserwować metodyczność działań Prus. Realizowali spójną politykę, mieli konkretny cel do realizacji, wcześniejszy o zjednoczeniu Niemiec został osiągnięty w 1871r., w pałacu Wersalskim proklamowano powstanie II Rzeszy a Wilhelm I koronował się na cesarza. Czy metodyczność ta była przypadkowa? Czy nie jest to przykład jak powinno się prowadzić politykę? 

Poniżej wymieniam kilka późniejszych celów Niemiec:
 
Mitteleuropa – niemieckie słowo oznaczające Europę Środkową, mające znaczenie geograficzne, czasem używane także w innych językach i mające kilka różnych znaczeń. Oznacza także, jako pojęcie historyczne, polityczny program będący celem wojennym Niemiec podczas I wojny światowej, zakładający dominację Cesarstwa Niemieckiego nad Europą Środkową i jej eksploatację przez Niemcy, aneksję terytoriów zamieszkanych w większości przez ludność nieniemiecką oraz ich germanizację.

Temat jedności Europy Środkowej podejmowała również koncepcja polityki niemieckiej sformułowana w 1915 przez politologa Friedricha Naumanna, ogłoszona w książce Mitteleuropa. W jej myśl ta część Europy miała stać się podporządkowanym państwu niemieckiemu tworem gospodarczo-politycznym. W swym programie Naumann popierał również germanizację oraz madziaryzację tego regionu. Wysuwano także żądania stworzenia na Krymie niemieckiego państewka kolonialnego oraz dążono do skolonizowania państw bałtyckich.
  
Przestrzeń życiowa (Lebensraum) - niemieckie pojęcie polityczno-publicystyczne definiujące Volk ohne Raum (Naród bez przestrzeni). Projekty i pierwsze programy osadnictwa Niemców na wschodzie kosztem wypędzeń rodzimej populacji rozpoczęto w Niemczech już podczas I wojny światowej (np. koncepcja Mitteleuropa). Później z idei Lebensraum hitlerowcy wywiedli jako cel zdobycie dla Rzeszy terenów po Ural, gdzie po zwycięskiej wojnie miano osiedlić ludzi "krwi czysto nordyckiej". Teoria Lebensraum, jako alternatywa dla wyżywienia narodu poprzez handel światowy, została zarysowana przez Hitlera w jego (niepublikowanej za życia) drugiej, mniej znanej księdze z 1928 r., Das zweite Buch. Znajduje się tam również jej uzasadnienie.
przeludnienie Niemiec, brak przestrzeni niezbędnej do życia, co jakoby usprawiedliwiać miało terytorialną ekspansję; termin pojawił się w XIX w. (zwł. po 1870 w publicystyce uzasadniającej roszczenia terytorialne); Friedrich Ratzel wprowadził go do geografii politycznej, Karl Haushofer z uczniami nadali mu podstawowe znaczenie w geopolityce; szeroki rozgłos zyskał po 1926 dzięki powieści Hansa Grimma Naród bez przestrzeni.
 źródła obu haseł https://pl.wikipedia.org/ 

Czy na pewno zrezygnowali z ich realizacji? Może osiągnęli już to co zamierzali od ponad 100 lat?
 Mapa państw członkowskich Unii Europejskiej.

Pomyślmy teraz nad tym czy to co się dzieje w UE, atakowanie Kościoła katolickiego w mediach, polityka Niemiec wobec państw członkowskich, sprawa imigrantów, system gospodarczy UE, czy to wszystko jest przypadkowe? Ideologowie UE chcą stworzyć obywatela Europy a nie zachowywać jakiegoś tam jakiegoś Polaka czy Węgra. Unia walczy z państwami narodowymi, narzuceni imigranci doskonale mogą do tego posłużyć. Polityka unijna ograniczyła wolność gospodarczą więc nie ma obaw żeby któryś z tych krajów wybił się, co przeniosłoby się na siłę polityczną i zagroziło pozycji Niemiec. Problem leży w świadomości narodowej, Polacy myślą po polsku a Węgrzy po węgiersku, trzeba ich przestawić na myślenie europejskie, rozerwać ich więzi z ich własną kulturą aby na zgliszczach zbudować idealnego obywatela Unii Europejskiej. Proces ten jest długotrwały i bolesny. Gdy ma się ludzi proeuropejskich do granic możliwości u steru władzy jest wtedy o wiele łatwiej.


Dlatego premier Węgier jest wyzywany od dyktatorów, to jednak tylko umacnia naród węgierski w słuszności swojego wyboru, jak niegdyś Nas w walce przeciw polityce żelaznego kanclerza Bismarcka.  

 źródło YouTube.com
 
Prawo unijne jest nad prawem każdego z tych państw, konstytucje można zamieść pod dywan, zresztą tak funkcjonuje w świadomości większości naszego społeczeństwa. W wypowiedziach większości ludzi w Polsce słychać, że bez Unii nie wybudowalibyśmy nawet kilometra autostrady. Jest to dowód na niewolniczy stan umysłu a drugi na to, że budżet unijny i dotację do których de facto sami wpłacamy z własnych kieszeni działa na rzecz utrzymania nad nami władzy. Została ta „nieszczęsna” kultura. Wprowadźmy więc imigrantów do Europy z jednej strony tania siła robocza się przyda, bo Ci Polacy gotów się coraz więcej domagać, a z drugiej obco kulturowo grupa skutecznie przy wsparciu lewicowych mediów głoszących hasła, że multikulturalizm jest ok i że imigranci przyjechali nas ubogacać jak powiedziała była minister sportu w rządzie PO Joanna Mucha, doskonale przyczynią się do rozpłynięcia tych narodowych kultur, ostoi świadomości narodowych. Zostaną Ci co są świadomi ich nazwą: nazistami, faszystami, kibolami, bandytami, rasistami, homofobami. Już to robią a ludzie w to uwierzą. Imigranci to narzędzie w rękach ideologów lewicowych, którzy chcą wyciąć chrześcijański korzeń cywilizacji europejskiej. Stworzyć już całkowicie jednolite państwo, zrobili to politycznie teraz chcą zniszczyć państwa narodowe i stworzyć doskonałego obywatela Unii Europejskiej jak niegdyś Stalin chciał stworzyć człowieka sowieckiego a Hitler nadczłowieka. Metody, które się teraz wykorzystuje w porównaniu z działaniami wymienionych wyżej są znacznie bardziej soft (z ang. miękki).

Słowa wicekanclerza Niemiec Sigmara Gabriela, polityka Socjaldemokratycznej Partii Niemiec dobrze ujmują politykę Niemiec w sprawie imigrantów, moim zdaniem czuć w tych wypowiedziach coś więcej:

Postawa większości krajów członkowskich, które mówią: nas nic to nie obchodzi, jest wielką hańbą - ocenił polityk SPD, kierujący w rządzie Angeli Merkel resortem gospodarki i energetyki. 

                 Sigmar Gabriel
"Niemcy pomagają, ale kto pomoże Niemcom?" - powiedział Gabriel, powtarzając niemal dosłownie zdanie z przesłania wideo opublikowanego w czwartek na stronie internetowej SPD.

"Niemcy otwierają sale gimnastyczne i koszary, zbierają ubrania i przyjmują uchodźców do swoich rodzin. Inne kraje natomiast rozkładają drut kolczasty na granicach i zamykają bramy"
- powiedział Gabriel "Bildowi".
 
Szef SPD, podkreślił, że Europa jest "wspólnotą wartości opierającą się także na empatii i solidarności". "Kto nie podziela naszych wartości, ten nie może też liczyć na to, że będzie stale dostawał nasze pieniądze" - ostrzegł niemiecki socjaldemokrata. źródło (PAP)



Walka z Kościołem, kulturkampf w działaniu.

Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. A więc: poznacie ich po ich owocach.
(Ewangelia wg św. Mateusza 7,15-20)

Przed paroma dniami na niejakim portalu Onet, związanego z szeroko pojętym TVN na głównej stronie informacja o Krzysztofie Charamsie, chyba jeszcze obecnie księdzu, który ujawnił swoją orientację seksualną. Nawet nie muszę pisać jaką bo każdy się domyśli. Czy to nie ekshibicjonizm? Czy to nie atak na Kościół katolicki? Czy to tak ważna sprawa żeby o tym trąbić bardziej niż na inne tematy? Lewicowe media chwalą postawę Charamsy, co mają robić jak większość zagadnień jakim się zajmują dotyczą, "kto komu w co i jak". Podałem to jako przykład gdzie atakowanie Kościoła katolickiego jest na porządku dziennym, chciałbym na tych portalach przeczytać coś dobrego o KK. Tematy jakie tam są w przewadze to o dupach, o tym kto z kim śpi, kto kogo zdradza, kto z kim ma dziecko, jak schudnąć, kataklizmy itd. itp. Pojawiają się tam tematy w stylu „Chrześcijanie się boją tej prawdy”, „Nieznany rozdział z życia Jezusa” i tak dalej... Pan Charamsa ujawnił się akurat przeddzień XIV Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów na którym będzie mowa o rodzinie. Przypadek? Nie sądzę. Trzeba czymś zastąpić religię z którą się walczy, w przypadku Prus był to naturalnie protestantyzm ale to religia, dzisiaj chrześcijaństwo jest złe bez rozróżnienia. Religię ma zastąpić tzw. marksizmem kulturowym. Chyba najcelniej mówi o tym Szanowny Pan Stanisław Michalkiewicz:

Dopełnienie mojego artykułu, chylę czoła przed mistrzem słowa pisanego jak i mówionego!
 źródło YouTube.com



środa, 30 września 2015

Wojna i dziennikarstwo.

Wojna i dziennikarstwo.

Głównie w tym wpisie chciałem opowiedzieć o wojnie a nie o dziennikarstwie. Nie mogłem się jednak oprzeć żeby i tego tematu nie poruszyć. Suma summarum oprócz wojny gdzie na głowę spadają bomby jest też wojna ideologiczna, którą wyraźnie można dostrzec właśnie we współczesnym dziennikarstwie, sprowadzonym w dzisiejszych czasach do narzędzia manipulacji. Przytaczając słowa XIX-wiecznego teoretyka wojny, pruskiego generała i pisarza Carla von Clausewitza, że Wojna to polityka prowadzona innymi środkami śmiało można uznać wojnę ideologiczną gdzie polem bitwy są ludzkie umysły za taką właśnie. Słowo wypowiedziane wprawia nie tylko w ruch cząsteczki powietrza ale i ludzkie serca, efektem są różnego rodzaju marsze, tym zajmują się przede wszystkim Europejczycy. Muzułmanie z Afryki Północnej też odpowiedzieli na słowo a dokładnie na słowa Angeli Merkel która nie tak dawno temu witała uchodźców chlebem i solą.

 
Tak mocno do nich przemówiła, że setki tysiące już nielegalnie przedostało się przez granice UE a miliony czekają już w kolejce na okazję do podróży. A tutaj co o tym wszystkim sądzi pewna starsza Pani:
 
 źródło YouTube.com

Jak ma się do tego poczciwa wojna jaką znamy z samolotami, czołgami i wojskiem w mundurach? Lewicowcy i osoby zagubione nie czują ważkości tematu, poczują dopiero jak sami będą zagrożeni. A na potwierdzenie tego, że jesteśmy na wojnie zacytuje nieżyjącego już dyktatora Libii Muammara al-Kaddafiego: (Libia po obaleniu Kadafiego może poszczycić się ładem i porządkiem jak nigdy przedtem).

Istnieją znaki, że Allah udzieli wielkiego zwycięstwa islamowi w Europie. Bez mieczy, bez karabinów, bez podbojów. Niepotrzebni są nam terroryści, nie potrzebni samobójcy. 50 milionów muzułmanów [w Europie] przekształci ją w muzułmański kontynent w ciągu kilku dziesięcioleci.
  • Opis: w wywiadzie dla telewizji Al-Dżazira w 2006. - Źródło Wikipedia

Co prawda bardziej zimnej niż gorącej chociaż patrząc na zdjęcia z zamieszek które wybuchły parę lat temu w Londynie i Paryżu... Zamieszki te niebezpośrednio dotyczyły kwestii religijnych lecz bezpośrednio się nimi karmią a to dlatego, że brak asymilacji i powiększające się między innymi przez to strefy getta to doskonałe źródło frustracji i agresji. Wystarczy wtedy tylko iskra.  

 "Zdjęcie z zamieszek w Londynie w 2011 roku"
 źródło -  http://i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/01967/riots-fire-2_1967399i.jpg

Ofiary głupoty rządzących można liczyć już w setkach, licząc do tego ludzi, którzy giną podczas drogi do brzegów Europy nie zawaham się ocenić liczbę osób na tysiące. Co ich tak zwabia do Europy? Zasiłki socjalne! Twórcy systemu socjalnego mają krew na rękach ludzi, którzy potopili się w Morzu Śródziemnym. Osoby, które wspierają politykę socjalną ale jej bezpośrednio nie tworzą  pomagają w tym nieludzkim procederze. Efektem nie tylko są przybywający imigranci ale i konsekwencje, które dramatycznie wpływają na system gospodarczy.

Polscy żołnierze walczyli i ginęli w Afganistanie i Iraku. Temat jest głęboki i pytania co tak naprawdę tam robiliśmy są jak najbardziej na miejscu ale temu poświęcę więcej uwagi w jednym z kolejnych wpisów. A teraz co tam jest? Wojna toczy się wciąż na terenach odległych od Europy, ta bitwa została jednak przegrana, nie ma śladu po efektach misji stabilizujących. Amerykanie zyskali co chcieli, Izrael też. Sprzęt który trafił do nowego wojska Iraku teraz służy państwu islamskiemu. Islamiści kontratakują, desantują swoich ludzi w Europie, która nie może sobie z tym poradzić. Poprawność polityczna czyni większe szkody niż batalion czołgów. Główny teatr wojny nieubłaganie zmierza w naszą stronę. Czy za zbliżające się konsekwencje decyzji ktoś w przyszłości odpowie? Czy wciąż będą uważać, że jest dobrze mieszkając w bogatych wydzielonych dzielnicach, osłonięci murem z własną ochroną? Pani Monika Olejnik nigdy nie doświadczy takiego sąsiedztwa dlatego łatwo jest jej lekko o tym wszystkim mówić. Ostatnio skrytykowała Przemysława Wiplera. W programie "Kropka nad i" gdy Pan Wipler zaczął pokazywać zdjęcia na których było widać młodych mężczyzn co przeczyło powszechnej narracji o tym, że rzekomo są to biedni, słabi ludzie, matki z dziećmi. Pani Monika skrytykowała go, że jego celem jest straszenie Polaków. A tutaj o to taki filmik jakich wiele w internecie:
"Brytyjka wróciła do swojego miasta i nie może uwierzyć w to co widzi i słyszy"
źródło YouTube.com



Pozdrowienia:
źródło YouTube.com
 Wojna się nie zmienia, zmieniają się tylko narzędzia do jej prowadzenia!