Moje przemyślenia na różne tematy. Od banalnych po te trudne i ważne. Przyszedłem tutaj aby się dzielić i chce żebyście dzielili się ze mną waszymi opiniami. Powiedzmy stop poprawności politycznej, chamstwu i cwaniactwu! Obudźmy Naród, bo nasz "Naród jak lawa, z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa, lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi..." - Adam Mickiewicz III część dramatu "Dziady" Stop orwellowskiej Europie!
Postanowiłem odnieść się również do argumentów wskazujących na pozytywne efekty rewolucji seksualnej. Ja osobiście uważam, że zostały one przysłonięte ogromną ilością negatywnych skutków, a kwestie pozytywne, które z niej wynikły były tylko czystym przypadkiem. Sam przebieg ów rewolucji, opartej na fałszywych wynikach prac naukowych mógł wzbudzać obawy komu i do czego się ona w przyszłości przyda. Na problemy istniejące przed rewolucją seksualną przecież istniały rozwiązania. Myślałem nad konkretnymi przykładami, wymyśliłem następujące. Oto jeden z nich. Rewolucja seksualna doprowadziła do tego, że wiele kwestii związanych z seksualnością Człowieka zaczęło funkcjonować w świadomości społecznej, wiele tematów przestało być tematami taboo, dzięki temu ludzie z problemami mogli poczuć się pewniej i mogła do nich trafić pomoc której wcześniej nie mogli otrzymać. To z tego powodu robi się rewolucje? Wywraca się wszystko do góry nogami? Oczywiście nie mówi się o rozpadach w związków małżeńskich, efektów swobody w kontaktach seksualnych, które doprowadzają do zdrad. O późniejszym rozprzestrzenianiu się różnych chorób w tym HIV. Ktoś na to może odpowiedzieć, że zdrada jeżeli miała nastąpić to i tak by do tego doszło, rewolucja seksualna nie była do tego potrzebna. Przekaz poszedł w świat, wiele osób przestało się hamować i "uwolniło się" z okowów wstydu. Jeżeli w wynikach badań Kinsey-a można było przeczytać, że ponad połowa mężczyzn zdradza swoje żony to w takim razie hulaj dusza piekła nie ma. A gdy mówi to jeszcze naukowiec!? Dobra relacja lekarza z pacjentem powinna być czymś oczywistym, każdy Człowiek z problemem powinien móc skorzystać z profesjonalnej opieki medycznej i nie powinien się w żadnym przypadku jej bać. Nie powinien bać się potępienia, wyśmiania czy odrzucenia. W tym przypadku pracuje się nad profesjonalizmem lekarzy a nie wywołuje rewolucje na fałszywych wynikach badań. Drugi przykład, który często służy lewicowcom propagującym w ich rozumieniu postępowe zachowania w kwestii seksualnej, jako argument przeciw konserwatyzmowi. Ojciec ma syna, syn zwierza się mu z tego, że jest homoseksualnej orientacji. Ojciec oczywiście wpada z złość, wyklina syna i ostatecznie po różnych działaniach wyrzuca go z domu. Doskonały przykład konserwatywnej reakcji. Bzdura. Dla ojca ważniejszy jest prestiż na zewnątrz, boi się co powiedzą koledzy z pracy czy sąsiedzi jak się dowiedzą. Ojciec boi się wstydu, jest dla niego ważniejszy komfort psychiczny, to całej sprawy podchodzi egoistycznie. Jego egoizm jest wyżej w hierarchii niż miłość do własnego syna. To właśnie bardzo niekonserwatywne zachowanie, irracjonalne zachowanie wywołane przez strach. To prawda, że rewolucja seksualna i swobodniejsze przekazywanie informacji o tych sprawach mogłoby się przyczynić do tego, że jakiś ojciec zareagowałby inaczej - racjonalnie. Czy to usprawiedliwia wywrócenie wszystkiego co dotychczas do góry nogami? Odnośnie tematów taboo. Nikt nie decydował o tym jakie tematy są taboo a jakie nie. Wykształciły się one przez stulecia, lekko się zmieniały w naturalnym biegu wydarzeń. Ich rdzeń jednak pozostał nietknięty. Tematy te można porównać do kobiecego ciała które w dzisiejszych czasach jest często obiektem, narzędziem które ma wpłynąć na odbiorce tak jak życzy sobie tego pomysłodawca. To co kiedyś było piękne, podkreślone, uchwycone w akcie przez artystów i ubrane w słowa przez poetów teraz jest wywalone na wierzch i wrzucone na fajsbooka. Piękno, subtelność coraz mniej się liczą, widać to szczególnie u młodzieży, która pozbawiona wzorców, atakowane ze wszystkich stron seksualnością, popada w seksualną gorączkę. Efektem tego są między innymi ciąże bardzo młodych dziewczyn, de facto jeszcze dzieci. Inicjacja seksualna następuje bardzo wcześnie. Przemysł rozrywkowy zalewa nas półnagimi ciałami, używając ordynarnego języka i sugestywnych obrazów doprowadza ludzi do zwierzęcenia. Gdzie liczy się tylko konsumpcja i seks, który zresztą jest podawany jako produkt na sprzedaż. Wystarczy włączyć któryś z programów muzycznych w telewizji, który emituje najnowsze klipy muzyczne żeby się o tym przekonać. Na dole będzie umieszczony jeden wybrany przeze mnie przykład takiego klipu. Kolejny argument. Homoseksualizm został w 1973 roku wykreślony z listy chorób przez (APA) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatryczne. Najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że dokonało się to poprzez głosowanie! Badania na których bazowano mają rozliczne błędy metodologiczne, takie jak zły dobór grup badawczych. Znowu z niereprezentatywnej, wyselekcjonowanej, małej grupy badanych wyciągnięto wnioski, które określono mianem reprezentatywnych. Lobby gejowskie skutecznie wpłynęło poprzez swoje protesty na Zarząd Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Tam gdzie miały decydować rzetelne badania naukowe zadecydowała demokracja i poprawność polityczna. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) poszło w ślady APA. Teraz jest niezwykle trudno w ogóle rozmawiać na temat homoseksualizmu w kontekście choroby, wiele kolejnych publikacji bazuje na tych samych fałszywych fundamentach a poprawność polityczna nie pozwala nawet na zadawanie pytań i broń Boże odpowiadanie na nie. Teraz coś dla rozładowania napięcia, które mogło się pojawić u niektórych odbiorców mojego tekstu. Argument nieco zabawny, który przyszedł mi do głowy. Dzięki rewolucji seksualnej nie wyglądamy dziś jak niektórzy muzułmanie na basenie czy and morzem, którzy kąpią się w strojach zakrywających niemal całe ciało. Chciałem napisać strojach kąpielowych ale to bardziej wygląda na strój ninja i na pewno nie można w tym pobić rekordu w szybkości w pływaniu.
Chciałbym nadmienić, że stroje europejskie z XIX wieku i następnie przez kolejne dekady XX wieku zmieniały się. Było to zwyczajne i naturalne, nie obyło się bez strażników moralności obywatelskiej. Pewnych pań, które patrolowały plaże w poszukiwaniu dziewczyn w "gorszących" strojach. Mimo kontrowersji, zmiany następowały naturalnie. Rewolucja to zupełnie coś innego. Rewolucja to zburzenie zastałego porządku i wprowadzenie swojego. Rewolucja to przymus.
Podsumowując. Rewolucja jest zawsze zła, lobby LGBT skutecznie atakowały instytucje państwowe i zwykłych obywateli ideologicznie doprowadzając do tego, że instytucja naukowa zamiast poprzez dowód empiryczny podjąć należyte decyzje zrobiła to pod naciskiem przez głosowanie demokratyczne.
A o to wybrany przeze mnie klip muzyczny który w sposób dosadny i jasny pokazuje jakie treści są dziś na topie. Klip ten to fragment koncertu Miley Cyrus amerykańskiej wokalistyki, która zaczynała swoją karierę w disnejowskim programie dla młodzieży a skończyła właśnie tak... chociaż kto wie czy skończyła, jak się okazuje w perwersji i szokowaniu ciężko osiągnąć granicę. Jest to oczywiście wybrany przeze mnie fragment koncertu, pokazujący skrajne (być może, nie znam się aż tak) zachowanie. U innych "artystów" mniej lub bardziej tego typu tematy są poruszane.
Uwolnienie
od wstydu. Takie zdanie przeczytałem w opisie filmu "Kinsey" z 2004
roku na pewnym portalu poświęconemu dziesiątej muzie. Opis ten dotyczył tematu filmu, w którym mowa jest o szeroko
pojętej rewolucji seksualnej, która dokonała się w zachodnich
państwach kapitalistycznych w latach 60-70 tych XX w. Alfred Kinsey to prawdziwa postać, naukowiec, który zajmował się wcześniej badaniem owadów. Postanowił, że zbada seksualność kobiet i mężczyzn porównując ją właśnie do świata owadów. Badanie ankietowe przeprowadził nierzetelnie bowiem częściowo grupa ankietowanych wywodziła się z zakładów karnych, a wiele z tych osób było skazanych za przestępstwa na tle seksualnym. W badaniu wzięło udział w sumie około 10 tysięcy Amerykanów i Amerykanek. Nierzetelne podejście do tworzenia narzędzia badawczego i przeprowadzania samych ankiet nie odstraszyła go od postawienia szokujących konkluzji. Na podstawie tych pseudo badań powstały dwie książki "Zachowanie seksualne mężczyzny"
z 1948 r. i "Zachowanie seksualne kobiety" z 1953 r. co dało mu później przydomek ojca rewolucji seksualnej. Obie publikacje wywołały wielkie poruszenie. Wsparty finansowo przez instytut Rockefellera przeprowadził "badania". Problemy ze znalezieniem chętnych do udziału w ankiecie były oczywiste, mało kto chciał opowiadać o swoich intymnych prywatnych sprawach. Zakłady karne i specyficzne nocne kluby były dla niego w takiej sytuacji jedynym źródłem jakichkolwiek informacji. Czy można w taki sposób podchodząc do badania ankietowego, nie podsiadając socjologicznego warsztatu albo świadomie z niego rezygnując przedstawić rzetelne wyniki? Oczywiście, że nie. Alfred Kinsey nie jest tylko przez to bardzo "ciekawą" postacią, zdążyłem poczytać chwilę o jego podejściu do spraw seksu u dzieci i jego rewolucyjnych opinii na ten temat. Zrobiło mi się niedobrze.
Kinsey stał się dla środowisk LGBT - (z ang. Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender) autorytetem, bogiem rewolucji seksualnej. Badanie zachowań seksualnych Człowieka - niby cel szczytny, naukowy, ale niestety nie tylko fałszywe wyniki ale i ideologizowanie, wywieranie wpływu w taki sposób na społeczeństwo moim zdaniem przekreśla wszelkie pozytywne kwestie jakie mógłby teoretycznie z tego wyniknąć. Wiele osób tylko czekało aby dostać w swoje "ręce" "naukowy" argument, aby móc swobodnie mówić o swojej seksualności publicznie i pokazywać ją publicznie. Jak ktoś określił działanie Kinsey-a jako wyzwalające z okowów wstydu to ja zadam autorowi takiego stwierdzenia następujące pytanie: Czy wrodzony wstyd jest czymś złym? Czy to co ta osoba nazwa wolnością, czy wyzwoleniem nie jest wycieraniem sobie gęby wielkimi słowami? Ta "wolność" jest właściwie seksualną niewolą. Wstyd jest naszym naturalnym bezpiecznikiem, nie wychodźmy na zewnątrz ze swoją seksualnością, jest to przecież nasza prywatna sprawa. Tak przynajmniej powinno być. Zachód nas w tym przebija, co wielu zwolennikom wyzwolenia seksualnego w Polsce bardzo przeszkadza, chcieli by tak jak tamci, stąd nieustanna walka z Kościołem Katolickim i wszelkimi wartościami uznawanymi za konserwatywne, walka z rodziną przez ideologię i promowanie związków partnerskich jako małżeństw z pełnowartościową możliwością wychowania przez nie adoptowanych dzieci. Zacznijmy od tego, że małżeństwo ma swoją definicję w słowniku języka polskiego i nie nie ma tam nic o parach jednopłciowych. To jest przykład jak te grupy atakują język, próbują go zmienić, rozmydlając definicję i przez wprowadzanie ogólnego chaosu semantycznego*. Używając języka dobierają się do naszych mózgów, do tego jak postrzegamy świat.
Wychodzenie na ulice i obnażanie się, prowokowanie swoją seksualnością jest aktywnym działaniem mającym wpływ na innych ludzi, jest atakiem światopoglądowym.
Przez rewolucję seksualną, której chcąc nie chcąc jesteśmy dziećmi coraz więcej i coraz częściej wszystko co osobiste staje się publiczne. Wyznacznikiem "wolności" jest brak jakichkolwiek granic odnośnie rozmów na każdy temat, w publikowaniu swoich nieprzyzwoitych zdjęć, "zwierzanie" się przed całym światem ze swoich prywatnych historii i doświadczeń. Pan Kinsey stał się autorytetem dla wszelkiej maści dewiantów, którzy wykorzystują wyniki jego raportów jako argument naukowy. Wykorzystują konkluzje przedstawione w tych dwóch książkach jako źródło siły w walce z konserwatyzmem. Warto wiedzieć, że Kinsey jak i jego współpracownicy przeprowadzali "badania" na dzieciach doprowadzając je do orgazmów. Okropne. Kinsey opisał to w raportach, jako coś oczywistego: „Orgazm obserwuje
się u chłopców w każdym wieku od pięciu miesięcy do wieku dorosłego”. I w
innym miejscu: „W naszych danych opisany jest przypadek orgazmu u
pięciomiesięcznego niemowlęcia płci żeńskiej”. Jak taki człowiek może być dla kogokolwiek autorytetem?
Zastanawiałem się na tym
jak to się dzieje, że żyjemy obecnie w czasach bezwstydu. Czasach gdzie dewiacje nie są zwalczane ale wprost przeciwnie promowane. Tak jak
wyżej napisałem „uwolnienie od wstydu”, ktoś napisał tak odnosząc się akurat do filmu, ale nie tylko bo odnosi się to
przecież pierwotnie do rewolucji seksualnej jaka się dokonała. Było to pierwsze co należało zrobić aby przekonać ludzi to tego typu
zachowań, a tych, którym to się nie podoba postawić przed faktem
dokonanym. Nazwać homofobami, ciemnogrodem, ludźmi zaprzeczającymi obiektywnym badaniom naukowym. Gdy już ktoś „naukowo”
potwierdził to co "wszyscy wiedzą" a nikt wcześniej nie mówił o tym głośno,
można puścić wodzę i poczuć się „wolnym” i co lepsze głosić
tą "wolność" wszystkim i wszędzie.
Tak bardzo przemawia do nas argument o naukowości. Gdzie podziała się moralność? Marksiści kulturowi skrzętnie to wykorzystali, ale to już na osobny temat.
Jeżeli chcecie poszukać więcej informacji na
temat Alfreda Kinsey-a to najlepiej na zagranicznych portalach, tam jest tego po prostu
najwięcej, albo pod poniższym linkiem, ktoś dobrze opisał skrótowo co ten człowiek tak naprawdę robił. Nijak się to ma do przedstawionego w filmie wspaniałego naukowca. Film zebrał dużo nagród i jeszcze więcej nominacji. Tym nie powinniśmy się dziwić, środowisko filmowe jest przesączone poprawnością polityczną i różnej maści postępowcami.
Ostrzegam są to materiały, które mogą być dla wielu odbiorców
kontrowersyjne. Dozwolone są dla osób, które są pełnoletnie, oglądają je
Państwo na własne ryzyko!!
Jeden z przykładów efektów rewolucji seksualnej, efektów jakie przyniosła poprzez przenoszenie seksualności do sfery publicznej.
"W seksie nienormalne jest tylko to, czego nie można fizycznie wykonać" - mówił Kinsey.
źródło youtube.com
Zachęcam do przeczytania części 2.
*semantyka 1. «dział językoznawstwa, którego przedmiotem jest analiza znaczeń wyrazów») PWN.